| home |
Andrzej Łojko fotografia |
||
|
|
<<<< | ||
|
Włochy
|
CARAVAGGIO:
TESTO TEATRALE E RAPPRESENTAZIONE Moi Drodzy
Czytelnicy, włoscy i polscy, przede wszystkim pragnę podziękować
za liczne e-maile pełne komentarzy i uznania dla mojego artykułu
zamieszczonego w poprzednim numerze. Teraz, spełniając prośby
otrzymane od fanów malarza Michelangelo Merisi, opowiem o spektaklu
teatralnym „Caravaggio” przygotowywanym na 400 rocznicę jego
śmierci. Uroczystość ta będzie obchodzona w tym roku
na całym świecie, zwłaszcza w krajach, których kościoły
i muzea wystawiają jego dzieła. Wśród nich są
liczne kraje Europy, Stany Zjednoczone, Rosja. Przykładowo w Rzymie
z tej okazji w stajniach Kwirynału została zorganizowana
wystawa jego najbardziej reprezentatywnych dzieł. To wydarzenie,
ukoronowane setkami tysięcy zwiedzających z całego świata,
zostało zainaugurowane 20 lutego i – o ile nie zostanie przedłużone
– zakończy się 13. bieżącego miesiąca.
Tymczasem krótka wzmianka o życiu tego wspaniałego artysty, w
miarę możliwości zaktualizowana, zawierająca
informację o ostatnich odkryciach i znaleziskach. (Źródła: biograf Giovanni
Baglione, Giulio Mancini i Giovan Pietro Bellori oraz naukowcy Mia
Cinotti, Claudio Strinati, Mina Gregori, Maurizio Calvesi, Maurizio
Marini, Stefania Macioce, Ferdinando Bologna, Dalma Frascarelli) Sztuka teatralna
pt. „L’Uomo Caravaggio” (Człowiek Caravaggio) została
napisana przez mnie w 1989 roku. Jej światowa premiera odbyła
się w 1992 roku na scenie Teatro Centrale w Rzymie wraz z wystawą
dzieł Caravaggia w Palazzo Ruspoli, a następnie była
pokazywana tego samego roku, pod patronatem Ambasady Francji, w
Watykanie, w Centro Saint Louis de France, w kościele San Luigi dei
Francesi oraz w „Sala Stenditoio” w Complesso Monumentale San
Michele a Ripa w Ministerstwie Sztuki. Spektakl ten
otrzymał Nagrodę Klubu UNESCO z Trapani. Od tego czasu ten
tekst dramaturgiczny był wielokrotnie wykorzystywany, zwłaszcza
w warsztatach teatralnych, przeze mnie i innych reżyserów we Włoszech
i krajach europejskich. A dzisiaj, z okazji 400 rocznicy śmierci
artysty, Stowarzyszenie „Italiani in Polonia” przewiduje oddanie do
druku tej sztuki teatralnej w jednym akcie, odpowiednio opracowanej i
uaktualnionej, zarówno w języku włoskim, jak i w polskim, by
każdy w Polsce – teatry, warsztaty teatralne, muzea, uniwersytety
– kto jest zainteresowany mógł ją wykorzystać, chociażby
do zwykłego teatralnego czytania. Tymczasem ja, wraz z nowopowstałym
Włoskim Zespołem Teatralnym w Warszawie, przygotowuję
spektakl “L’uomo Caravaggio” (Człowiek Caravaggio), w którym
obsadę sztuki stanowią: Alessandro Bruzzone w roli
Michelangelo Merisi zwanego Caravaggio, Angela Ottone w roli Maddaleny
Antognetti zwanej Lena oraz Mario Zaccaria w roli kardynała
Francesco Maria Bourbon Del Monte. Ten zespół, utworzony w ramach
Stowarzyszenia „Italiani in Polonia”, narodził się dzięki
uporowi kilku uczestników długich i ciężkich warsztatów
teatralnych poświęconych malarzowi, które były
prowadzone przeze mnie od czerwca zeszłego roku. Teraz stał się
pierwszym włoskim zespołem teatralnym w Polsce, i kto wie,
jednym z niewielu, który powstał poza granicami kraju wśród
społeczności Włochów mieszkających w różnych
krajach europejskich. Próba otwarta dla publiczności odbędzie
się pod koniec czerwca, prawdopodobnie w Teatrze „Enrico
Marconi”, którym zarządza Stowarzyszenie „Italiani in
Polonia” a którym kieruję i który jest siedzibą Stałych
Warsztatów Teatralnych oraz innych inicjatyw kulturalnych. Jego
siedziba była wykorzystywana przez cały okres przygotowań.
Premiera odbędzie się w październiku, a następne
przedstawienia we wszystkich teatrach w Polsce, które zechcą nas
gościć. Stowarzyszenie stara się również, aby w
przyszłości Zespół Teatralny mógł pokazać
wszystkie spektakle ze swojego repertuaru poza granicami Polski, dzięki
współpracy z Instytutami Kultury Włoskiej oraz innymi
instytucjami włoskimi w wielu krajach europejskich. Zobaczymy!
(Artykuł Alberta Macchiego, “Gazzetta Italia”, Grudzień
2010)
Wracając jednak do rzeczy, pierwsze, co chciałbym
ogłosić jest to, że nasza grupa teatralna w Warszawie
przyjęła nazwę Compagnia Teatrale Italiana
„Esperiente” – przydomek Filippo Buonaccorsi, członka
Rzymskiej Akademii, zwanego także "Kallimachem". Filippo
Buonaccorsi był toskańskim uczonym żyjącym w XV-tym
wieku, który przeprowadziwszy się do Polski, szerzył kulturę
swojego kraju. A przydomek "Esperiente” wymyślił i
sobie przypisał, aby dać wyraz celom, które mu przyświecały
– przybył do tego kraju, w celu eksportowania doświadczeń
(eksperiencji – przyp. red.), a także importowania doświadczeń
(eksperiencji – przyp. red.), a więc nie tylko aby nauczać,
ale także uczyć się nowego. I to właśnie, na
pewno w jakimś stopniu, jest celem naszej grupy teatralnej,
otwartej dla wszystkich, profesjonalnych aktorów, amatorów, Włochów,
Polaków, którzy mają ochotę się do nas przyłączyć.
Oto poniżej, opracowane do końca moje reżyserskie uwagi
do spektaklu „L’Uomo Caravaggio”, którego premierę
zaplanowano na koniec roku. Kto wie, może w międzyczasie, jakaś
inna grupa teatralna działająca w Warszawie, zaproponuje
wystawienie tej sztuki w polskiej wersji językowej. Jako reżyser, ale także, jako autor tej
Jednoaktówki i przede wszystkim, jako zapalony badacz życia i twórczości
Caravaggio, zestawiwszy wielorakie, często ukazujące się
w prasie wypowiedzi i publikacje na temat tego malarza, przytoczyć
chcę poniżej niektóre ze zgromadzonych tu i tam komentarzy
uznanych historyków oraz niektóre moje przemyślenia i uściślić,
że Caravaggio: - Nie „ucieleśnił” świętości
w swoich obrazach; a wręcz odwrotnie – „wyświęcił”
cielesność. - Nie malował tylko rzeczywistości; on
tworzył z rzeczywistością związek w dramatyczny i
bardzo bezpośredni sposób. - Nie był bijatyką i malarzem wyklętym;
jego agresja rodziła się zawsze w odpowiedzi na agresję
innych osób i kiedy zabił Ranuccio Tommasoni, zrobił to z
orbonie własnej. - Nie był samotnikiem; ale człowiekiem ceniącym
wolność, dlatego też często przebywający w
towarzystwie swojej własnej samotności. - Nie
miał popędliwego temperamentu; był raczej człowiekiem
prostym, otwartym i oddanym, który brzydził się głupotą
i nieuczciwością. - Nie miał nauczycieli ani uczniów; był
klasycznym malarzem epoki baroku, pierwszym we Włoszech uwieczniającym
martwą naturę. - Nie przygotowywał wcześniej szkiców
swoich obrazów; nacinał gruntowane płótno trzonkiem pędzla
i na tak przygotowanym materiale malował od ręki. - Nie malował tylko na płótnie: wykonywał
również znakomite miedzioryty. - Nigdy nie malował techniką enkaustyki,
jak Ludovico Carracci; za to tak, jak on malował farbą olejną
na tynku. - Nie był pierwszym, który wzorował się
na żywych modelach, malując często portrety – odbicia w
lustrze; już wcześniej inni malarze posługiwali się
tę metodą. Ciekawa jest wypowiedź Goffredo Silversti,
zawarta w jego artykule opublikowanym na łamach La Repubblica.it z
19 lutego 2010, z którego to przytoczę następujący
fragment: - dochodzi wręcz do "przedawkowania"
inicjatyw poświęconych Caravaggio upamiętniających
400-lecie jego śmierci. A oto niktóre z nich, inicjatywy podjęte: - w ostatnich dziesięcioleciach, aby uczcić,
a przede wszystkim "odkurzyć" życie i twórczość
Michelangelo Merisi z pyłów, które w dobrej i złej wierze, z
chęci wyróżnienia go lub z potrzeby zorganizowania jakiejś
wystawy, która przyciągnęłaby zwiedzających. A
wszystko to dozwolone gwoli uczczenia sławy „przeklętego
malarza”; - aby „osuszyć” zbiory jego dzieł, które
przesadnie rozleklamowano, jako nowe „odkrycia” o unikalnej, nieporównywalnej
z niczym innym jakości, podczas gdy sprawdzane wielokrotnie badania
naukowe wskazują na istnienie 64 dzieł; - aby zerbać wszystkich najważniejszych
uczonych i badaczy, zarówno włoskich, jak i zagranicznych,
specjalistów i nie, i rozszyfrować „tajemnicę
Caravaggio"; - aby „odczytać” jego obrazy poprzez naukową
analizę, która wykracza poza to, co namalowane na płótnie i
odkrywa zaskakującą technikę malarską”..... A oto kolejny fragment artykułu, który uważam
za warty przytoczenia przy tej okazji: "Kierowany być może lekko przesadzoną
wiarą w moc dokumentów, badań i analiz porównawczych,
Maurizio Calvesi ma nadzieję, że w końcu będzie mógł: Przywrócić prawdziwego Caravaggio i uwolnić
od krążącej na jego temat opinii o wczesnych początkach
(płótna Contarelli, pierwsze zlecenie publiczne, malarz wykonał
mając 28 a nie 17 lat. „sprostować, że nie pochodził z
biednej rodziny, a wręcz zamożnej”. „uwolnić
go od bajki na temat zapędów homoseksualnych: spotykał się
wyłącznie z kobietami, a tylko przez kłótnię i
zamordowanie Tomassoni, przyczyn wszystkich jego kłopotów, narodziły
się także problemy z kobietami. Absolutnie fantazyjne, według mnie kolejne
stwierdzenia, które warto przytoczyć tu w skrócie i uzupełnić
tym samym tę analizę: pierwsze stwierdzenie, na temat
Caravaggio pochodzi od prof Silvano Vinceti: „Najprawdopodobniej nie umrł na malarię,
a na syfilis, co potwierdziły badania przeprowadzone pod kierunkiem
Uniwersytetu w Bolonii, przy wsółpracy Cedad, Uniwersytetu w
Salento oraz Centro Ricerche Ambientali w Ravennie. „niektóre elementy szkieletu zostały
rozpoznane, jako należące do Caravaggio, odnalezione w
zbiorowym grobie na cmentarzu w Porto Ercole. I w końcu ostatni komentarz pochądzący
od Andrew Graham-Dixon, znanego angielskiego krytyka sztuki, który mówi,
że: Caravaggio był zaciekłym obrońcą
prostytutek, osobą nierozsądną, gotową zabić
dla miłości i pożądania, że podobno miał córkę
z nieprawego łoża ze związku z Lavinią, żoną
Ranuccio Tomassioni, który miał zostać zamordowany w wynikającym
z konfliktu pojedynku z Merisi, a nie w wyniku kłótni o punkty w
grze typu tenis.
(Artykuł Alberta Macchiego, “Gazzetta Italia”, Pażdziernik 2010)
|
||