home

Andrzej Łojko fotografia

<<<<
     
Włochy

    

<<<<

home

 

CARAVAGGIO: TESTO TEATRALE E RAPPRESENTAZIONE

  Artykuł Alberta Macchiego, “Gazzetta Italia”, Pażdziernik 2010)

Moi Drodzy Czytelnicy, włoscy i polscy, przede wszystkim pragnę podziękować za liczne e-maile pełne komentarzy i uznania dla mojego artykułu zamieszczonego w poprzednim numerze. Teraz, spełniając prośby otrzymane od fanów malarza Michelangelo Merisi, opowiem o spektaklu teatralnym „Caravaggio” przygotowywanym na 400 rocznicę jego śmierci. Uroczystość ta będzie obchodzona w tym roku na całym świecie, zwłaszcza w krajach, których kościoły i muzea wystawiają jego dzieła. Wśród nich są liczne kraje Europy, Stany Zjednoczone, Rosja. Przykładowo w Rzymie z tej okazji w stajniach Kwirynału została zorganizowana wystawa jego najbardziej reprezentatywnych dzieł. To wydarzenie, ukoronowane setkami tysięcy zwiedzających z całego świata, zostało zainaugurowane 20 lutego i – o ile nie zostanie przedłużone – zakończy się 13. bieżącego miesiąca. Tymczasem krótka wzmianka o życiu tego wspaniałego artysty, w miarę możliwości zaktualizowana, zawierająca informację o ostatnich odkryciach i znaleziskach.
MICHELANGELO MERISI [lub MICHEL ANGIOLO MERIXIO lub MERIGI lub AMERIGHI] (Mediolan 29/9/1571 – Porto Ercole 18/7/1610) – malarz, syn Fermo i Lucii Aratori, brat Giovanniego Battisty, oraz Giovanniego Pietro i Cateriny. W 1589 roku, gdy zmarł jego ojciec, mieszkał jeszcze w Mediolanie. W 1592 roku, gdy osierociła go również matka, mieszkał w Caravaggio. W 1593 roku, mając 22 lata, udał się sam do Rzymu. Tam, w związku z jego nieokiełznanym temperamentem, obracał się w towarzystwie prostytutek, Cyganów, w karczmach, wśród wina, kości i kart, wraz ze swoimi rzymskimi kompanami (też malarzami) Prospero Orsi, Antiveduto Gramatica, Domenico Fetti, do których później dołączyli Adam Elsheimer, Pieter Paul Rubens i inni. Od momentu spotkania z Mario Minniti, młodym malarzem sycylijskim, narodziła się ich wielka przyjaźń. Minniti stał się jego najwierniejszym przyjacielem na całe życie, jak również pozował jako model do jego obrazów. Caravaggio często trafiał za kratki za udział w najróżniejszych bójkach. Po krótkim pobycie na wolności stanął przed Gubernatorem Trybunału w Rzymie oskarżony przez swojego biografa malarza Giovanniego Baglione o to, że wraz z Onorio Longhi, Orazio Gentileschi i Filippo Trisegni rozpowszechniał oczerniające go paszkwile. Również i w tym przypadku trafił do wiezienia! W międzyczasie terminował w pracowni malarza Giuseppe Cesariego, zwanego Cavalier d’Arpino. Wreszcie, dzięki zainteresowaniu kardynała Francesco Maria Bourbon Del Monte, 23 lipca 1599 r. dostał swoje pierwsze zlecenie publiczne w kościele San Luigi dei Francesi. Namalował tam obrazy z cyklu „Historia św. Mateusza”. Od tego czasu również i inni mecenasi sztuki oraz kupcy zaczęli się nim interesować. I tak od 24 września 1600 r. rozpoczął pracę w kościele Santa Maria del Popolo, gdzie stworzył dzieła „Ukrzyżowanie św. Piotra” oraz „Nawrócenie Szawła”. Od 5 do 25 października 1600 r. przebywał w szpitalu Consolazione w Rzymie. W ostatnich miesiącach 1601 roku otrzymał zlecenie z kościoła Santa Maria in Vallicella w Rzymie, a powstałe dzieło „Złożenie do grobu” zostało tam umieszczone 6 września 1604 r. Od 20 listopada 1600 r. do 20 października 1604 r. mieszkał w Pałacu Madama, siedzibie kardynała Del Monte. Mimo iż był gościem tak znanej osobistości, nie zaprzestał jednak wizyt w domach publicznych i gospodach, gdzie często wdawał się w kłótnie i bójki, w wyniku których często był bohaterem procesów prowadzących go za kratki do więzienia w Tor di Nona lub w Castel Sant’Angelo. Po tych wszystkich przerwach w pracy powracał do malowania, ciągle otoczony kobietami lekkich obyczajów, które służyły mu również za modelki. Wśród nich najczęściej pozowały dwie pochodzące ze Sieny: Fillide Melandroni zwana Rudą i Anna Bianchini zwana Buggerona. Od 6 czerwca 1605 r. mieszkał w zaułku Santi Cecilia e Biagio w Campo Marzio wraz z Maddaleną Antognetti z Rzymu, zwaną Leną, prostytutką ale i jego wierną towarzyszką i modelką. W tym samym roku namalował „Madonnę z wężem” dla Arcybractwa św. Anny dei Palafrenieri w San Pietro. W 1606 roku namalował „Madonnę Loretańską” dla kościoła św. Augustyna, a następnie „Śmierć Madonny” dla kościoła Santa Maria della Scala. 28 maja 1606 r., w Scrofa, Caravaggio zabił Ranuccio Tommasoni da Terni w efekcie kłótni o punkty w grze zwanej pallacord – prymitywnej odmianie tenisa, gdzie stawką było aż 10 000 skudów (ogromna suma, biorąc pod uwagę fakt, że za obraz do kościoła San Luigi dei Francesi dostał 450 skudów). Skazany przez papieża na śmierć, uciekł do Zagarolo, a następnie do Palianona, na Sycylię, na Maltę, do Neapolu i na końcu do Porto Ercole w Toskanii. Tam, wycieńczony i cierpiący na malarię, zmarł w samotności.

(Źródła: biograf Giovanni Baglione, Giulio Mancini i Giovan Pietro Bellori oraz naukowcy Mia Cinotti, Claudio Strinati, Mina Gregori, Maurizio Calvesi, Maurizio Marini, Stefania Macioce, Ferdinando Bologna, Dalma Frascarelli)

Sztuka teatralna pt. „L’Uomo Caravaggio” (Człowiek Caravaggio) została napisana przez mnie w 1989 roku. Jej światowa premiera odbyła się w 1992 roku na scenie Teatro Centrale w Rzymie wraz z wystawą dzieł Caravaggia w Palazzo Ruspoli, a następnie była pokazywana tego samego roku, pod patronatem Ambasady Francji, w Watykanie, w Centro Saint Louis de France, w kościele San Luigi dei Francesi oraz w „Sala Stenditoio” w Complesso Monumentale San Michele a Ripa w Ministerstwie Sztuki.

Spektakl ten otrzymał Nagrodę Klubu UNESCO z Trapani. Od tego czasu ten tekst dramaturgiczny był wielokrotnie wykorzystywany, zwłaszcza w warsztatach teatralnych, przeze mnie i innych reżyserów we Włoszech i krajach europejskich. A dzisiaj, z okazji 400 rocznicy śmierci artysty, Stowarzyszenie „Italiani in Polonia” przewiduje oddanie do druku tej sztuki teatralnej w jednym akcie, odpowiednio opracowanej i uaktualnionej, zarówno w języku włoskim, jak i w polskim, by każdy w Polsce – teatry, warsztaty teatralne, muzea, uniwersytety – kto jest zainteresowany mógł ją wykorzystać, chociażby do zwykłego teatralnego czytania. Tymczasem ja, wraz z nowopowstałym Włoskim Zespołem Teatralnym w Warszawie, przygotowuję spektakl “L’uomo Caravaggio” (Człowiek Caravaggio), w którym obsadę sztuki stanowią: Alessandro Bruzzone w roli Michelangelo Merisi zwanego Caravaggio, Angela Ottone w roli Maddaleny Antognetti zwanej Lena oraz Mario Zaccaria w roli kardynała Francesco Maria Bourbon Del Monte. Ten zespół, utworzony w ramach Stowarzyszenia „Italiani in Polonia”, narodził się dzięki uporowi kilku uczestników długich i ciężkich warsztatów teatralnych poświęconych malarzowi, które były prowadzone przeze mnie od czerwca zeszłego roku. Teraz stał się pierwszym włoskim zespołem teatralnym w Polsce, i kto wie, jednym z niewielu, który powstał poza granicami kraju wśród społeczności Włochów mieszkających w różnych krajach europejskich. Próba otwarta dla publiczności odbędzie się pod koniec czerwca, prawdopodobnie w Teatrze „Enrico Marconi”, którym zarządza Stowarzyszenie „Italiani in Polonia” a którym kieruję i który jest siedzibą Stałych Warsztatów Teatralnych oraz innych inicjatyw kulturalnych. Jego siedziba była wykorzystywana przez cały okres przygotowań. Premiera odbędzie się w październiku, a następne przedstawienia we wszystkich teatrach w Polsce, które zechcą nas gościć. Stowarzyszenie stara się również, aby w przyszłości Zespół Teatralny mógł pokazać wszystkie spektakle ze swojego repertuaru poza granicami Polski, dzięki współpracy z Instytutami Kultury Włoskiej oraz innymi instytucjami włoskimi w wielu krajach europejskich. Zobaczymy! (Artykuł Alberta Macchiego, “Gazzetta Italia”, Grudzień 2010)


Podejmę kwestię pozostawioną w zawieszeniu w jednym z poprzednich numerów gazety, a więc ponownie, moi drodzy czytelnicy, opowiem Wam nieco o Caravaggio, którego okrągła rocznica śmierci przypada właśnie w tym roku, a zbiegła się z rocznicą narodzin Fryderyka Chopina, innego genialnego artysty znanego i cenionego na całym świecie. W tym miejscu muszę wyznać, że od pewnego czasu chodzi mi po głowie pomysł na spektakl o wiele mówiącym tytule „Światła i Nokturny”, który jednak pragnąłbym napisać i wystawić wspólnie z jakimś polskim dramaturgiem i reżyserem; spektakl, który ukazywałby podobieństwa pomiędzy tymi dwoma artystami, jakiekolwiek by one nie były. Kto wie, może ktoś czytając te słowa odpowie i podejmie się tego wyzwania.

Wracając jednak do rzeczy, pierwsze, co chciałbym ogłosić jest to, że nasza grupa teatralna w Warszawie przyjęła nazwę Compagnia Teatrale Italiana „Esperiente” – przydomek Filippo Buonaccorsi, członka Rzymskiej Akademii, zwanego także "Kallimachem". Filippo Buonaccorsi był toskańskim uczonym żyjącym w XV-tym wieku, który przeprowadziwszy się do Polski, szerzył kulturę swojego kraju. A przydomek "Esperiente” wymyślił i sobie przypisał, aby dać wyraz celom, które mu przyświecały – przybył do tego kraju, w celu eksportowania doświadczeń (eksperiencji – przyp. red.), a także importowania doświadczeń (eksperiencji – przyp. red.), a więc nie tylko aby nauczać, ale także uczyć się nowego. I to właśnie, na pewno w jakimś stopniu, jest celem naszej grupy teatralnej, otwartej dla wszystkich, profesjonalnych aktorów, amatorów, Włochów, Polaków, którzy mają ochotę się do nas przyłączyć. Oto poniżej, opracowane do końca moje reżyserskie uwagi do spektaklu „L’Uomo Caravaggio”, którego premierę zaplanowano na koniec roku. Kto wie, może w międzyczasie, jakaś inna grupa teatralna działająca w Warszawie, zaproponuje wystawienie tej sztuki w polskiej wersji językowej.

Jako reżyser, ale także, jako autor tej Jednoaktówki i przede wszystkim, jako zapalony badacz życia i twórczości Caravaggio, zestawiwszy wielorakie, często ukazujące się w prasie wypowiedzi i publikacje na temat tego malarza, przytoczyć chcę poniżej niektóre ze zgromadzonych tu i tam komentarzy uznanych historyków oraz niektóre moje przemyślenia i uściślić, że Caravaggio:

- Nie „ucieleśnił” świętości w swoich obrazach; a wręcz odwrotnie – „wyświęcił” cielesność.

- Nie malował tylko rzeczywistości; on tworzył z rzeczywistością związek w dramatyczny i bardzo bezpośredni sposób.

- Nie był bijatyką i malarzem wyklętym; jego agresja rodziła się zawsze w odpowiedzi na agresję innych osób i kiedy zabił Ranuccio Tommasoni, zrobił to z orbonie własnej.

- Nie był samotnikiem; ale człowiekiem ceniącym wolność, dlatego też często przebywający w towarzystwie swojej własnej samotności.

-  Nie miał popędliwego temperamentu; był raczej człowiekiem prostym, otwartym i oddanym, który brzydził się głupotą i nieuczciwością.

- Nie miał nauczycieli ani uczniów; był klasycznym malarzem epoki baroku, pierwszym we Włoszech uwieczniającym martwą naturę.

- Nie przygotowywał wcześniej szkiców swoich obrazów; nacinał gruntowane płótno trzonkiem pędzla i na tak przygotowanym materiale malował od ręki.

- Nie malował tylko na płótnie: wykonywał również znakomite miedzioryty.

- Nigdy nie malował techniką enkaustyki, jak Ludovico Carracci; za to tak, jak on malował farbą olejną na tynku.

- Nie był pierwszym, który wzorował się na żywych modelach, malując często portrety – odbicia w lustrze; już wcześniej inni malarze posługiwali się tę metodą.

Ciekawa jest wypowiedź Goffredo Silversti, zawarta w jego artykule opublikowanym na łamach La Repubblica.it z 19 lutego 2010, z którego to przytoczę następujący fragment:

- dochodzi wręcz do "przedawkowania" inicjatyw poświęconych Caravaggio upamiętniających 400-lecie jego śmierci. A oto niktóre z nich, inicjatywy podjęte:

- w ostatnich dziesięcioleciach, aby uczcić, a przede wszystkim "odkurzyć" życie i twórczość Michelangelo Merisi z pyłów, które w dobrej i złej wierze, z chęci wyróżnienia go lub z potrzeby zorganizowania jakiejś wystawy, która przyciągnęłaby zwiedzających. A wszystko to dozwolone gwoli uczczenia sławy „przeklętego malarza”;

- aby „osuszyć” zbiory jego dzieł, które przesadnie rozleklamowano, jako nowe „odkrycia” o unikalnej, nieporównywalnej z niczym innym jakości, podczas gdy sprawdzane wielokrotnie badania naukowe wskazują na istnienie 64 dzieł;

- aby zerbać wszystkich najważniejszych uczonych i badaczy, zarówno włoskich, jak i zagranicznych, specjalistów i nie, i rozszyfrować „tajemnicę Caravaggio";

- aby „odczytać” jego obrazy poprzez naukową analizę, która wykracza poza to, co namalowane na płótnie i odkrywa zaskakującą technikę malarską”.....

A oto kolejny fragment artykułu, który uważam za warty przytoczenia przy tej okazji:

"Kierowany być może lekko przesadzoną wiarą w moc dokumentów, badań i analiz porównawczych, Maurizio Calvesi ma nadzieję, że w końcu będzie mógł:

Przywrócić prawdziwego Caravaggio i uwolnić od krążącej na jego temat opinii o wczesnych początkach (płótna Contarelli, pierwsze zlecenie publiczne, malarz wykonał mając 28 a nie 17 lat.

„sprostować, że nie pochodził z biednej rodziny, a wręcz zamożnej”.

 „uwolnić go od bajki na temat zapędów homoseksualnych: spotykał się wyłącznie z kobietami, a tylko przez kłótnię i zamordowanie Tomassoni, przyczyn wszystkich jego kłopotów, narodziły się także problemy z kobietami.
„obalić mit na temat tego, że był niewierzący, naruszając boże prawa: Caravaggio człowiekiem głęboko wierzącym, prawdziwym Lombardczykiem, związanym z kręgami boromejskimi, których nazwa pochodzi od nazwiska mediolańskiego kardynała Federico Borromeo (humanisty, założyciela Biblioteki Ambrozjańskiej, reformatora Kościoła i człowieka bardzo zaangażowanego w działania charytatywne).

Absolutnie fantazyjne, według mnie kolejne stwierdzenia, które warto przytoczyć tu w skrócie i uzupełnić tym samym tę analizę: pierwsze stwierdzenie, na temat Caravaggio pochodzi od prof Silvano Vinceti:

„Najprawdopodobniej nie umrł na malarię, a na syfilis, co potwierdziły badania przeprowadzone pod kierunkiem Uniwersytetu w Bolonii, przy wsółpracy Cedad, Uniwersytetu w Salento oraz Centro Ricerche Ambientali w Ravennie.

„niektóre elementy szkieletu zostały rozpoznane, jako należące do Caravaggio, odnalezione w zbiorowym grobie na cmentarzu w Porto Ercole.

I w końcu ostatni komentarz pochądzący od Andrew Graham-Dixon, znanego angielskiego krytyka sztuki, który mówi, że:

Caravaggio był zaciekłym obrońcą prostytutek, osobą nierozsądną, gotową zabić dla miłości i pożądania, że podobno miał córkę z nieprawego łoża ze związku z Lavinią, żoną Ranuccio Tomassioni, który miał zostać zamordowany w wynikającym z konfliktu pojedynku z Merisi, a nie w wyniku kłótni o punkty w grze typu tenis.
Tak więc to moje dzieło teatralne, poddawane ciągłym rewizjom, zrodziło się z całej masy spostrzeżeń, teorii i twierdzeń, których część przytoczyłem powyżej, a przede wszystkim z tych dotyczących historii życia człowieka w całej złożoności jego psychiki, więc i tym razem postanowiłem zatytuławać spektakl „L’Uomo Caravaggio” (Człowiek Caravaggio), podobnie jak wcześniej książkę wydaną w Rzymie w 1995 roku przez AETAS, aprobowaną przez Prof. Miną Gregori i opatrzoną wstępem Prof. Stefanii Macioce.

Dlatego też szczególną uwagę poświęcam w tej sztuce na podkreśleniu znaczenia Michelangelo Merisi. Zresztą – jak wspomniałem już pisząc w kwietniowym numerze o innym moim spektaklu poświęconym Kardynałowi Felińskiemu, wystawionym w Warszawie – moją rolą nie jest krytyka czy badanie historii sztuki, ale bycie człowiekiem Teatru, skłonnym dotrzeć do najgłębszych zakamarków ludzikiej duszy, bycie górnikiem w grotach ludzkich uczuć, który dotarł do tego miejsca dzięki wytrwałym badaniom, odkrywając tę właśnie kopalnię, którą stanowiły serce i umysł Caravaggio. A moja propozycja polega na stworzeniu teatru słowa, a równocześnie obrazu, fikcji, mieszanki klimatów, rekonstrukcji onirycznych, z elementami sztuki Pasoliniego, gdzie na tyłach sceny, na drugim planie kręcą się szekspirowskie postaci, zawieszone w przestrzeni i oświetlone tylko światłami reflektorów. A to, co wyjątkowe: do scenicznej ścieżki dźwiękowej wykorzystam między innymi madrygały i motety pochodzące z partytur namalowanych przez Caravaggio na obrazach „Suonatore di liuto” (Lutniarz) oraz „Riposo nella fuga in Egitto” (Odpoczynek w czasie ucieczki do Egiptu”. Miłej rozrywki!

 

(Artykuł Alberta Macchiego, “Gazzetta Italia”, Pażdziernik 2010)

 

 

<<<<